niedziela, 17 maja 2015

....gwiazdy....


           ... czy gwiazdy świecą po to by każdy pewnego dnia mógł znaleźć swoją?....


    Minęło sporo czasu.... nastąpiło wiele zmian.... drobniejsze.... nieistotne..... wielkie.... poważne....
   Dużo ostatnio rozmyślałem aż powstał "gwiezdny" projekt.... ruszył w zeszłym tygodniu.... Jego zasada jest bardzo prosta.... jeden list do innej osoby każdego tygodnia.... co ciekawe wcale nie oczekuję odpowiedzi.... po prostu lubię pisać.... Co, gdy dostanę odpowiedź? sam chciałbym to wiedzieć.....  być może pewnego dnia się o tym przekonam....
   Dobrze jest mieć jakiś cel w życiu..... jeszcze lepiej jest móc się nim dzielić.... zarażać nim innych ludzi.... i dążyć do jego spełnienia z czystym sumieniem.... Dzięki temu otrzymujemy spokój.... wewnętrzną satysfakcję.... pewne dziwne uczucie.... jest ono dobre, przyjemne.... 
   W tym roku mija 5 lat od powstania innego projektu.... z tej okazji postanowiłem go trochę zmodernizować.... podjąłem już wstępne przygotowania i będę czekał cierpliwie na jego realizację.... mam nadzieję, że przyniesie miłe zaskoczenie.... Jak zwykle osnuty tajemniczością "projekt".... skryty i zagadkowy.... Chciałbym móc uczynić go wielkim.... otwartym.... stał by się wówczas moją "gwiazdą", którą odnalazłem pośród milionów milionów innych, wskazującą drogę, którą należy podążać.... drogę, którą chcę podążać.... cóż.... pewnego dnia.....      

niedziela, 29 września 2013

....koniec.....

                                  .... koniec to nic innego jak początek czegoś nowego....

    Nadeszła pora, którą lubię..... powoli zaczyna robić się coraz chłodniej.... zaczynają opadać liście..... z początku pojedyncze.... wkrótce będzie ich więcej..... ich kolor zmieni się na złocisty, brązowy, żółty..... 
    Ponad dwa lata temu pojawił się mój pierwszy wpis..... był krótki.... wprowadzający..... zapoczątkował on serię postów zawierających moje przemyślenia odnośnie wielu różnych wątków życiowych..... nie wszyscy się z nimi zgadzają.... inni myślą podobnie.... część będzie się upierać i kłócić..... a niektórzy uszanują zdanie i opinię drugiego człowieka....
    Dziś jest ostatni wpis.... mam 30 lat.... pojawiające się pojedyncze siwe włosy powodują przemyślenia, chęć zastanowienia nad tym co było..... co jest..... co będzie..... Przy spokojnych dźwiękach muzyki, która towarzyszy mi w codziennym życiu, dostrzegam rzeczy, których wcześniej nie widziałem.... rozumię rzeczy, które wcześniej były dla mnie niezrozumiałe..... ale i tak będą i takie, których nigdy nie pojmę..... 
     Czy coś się zmieniło od czasu pierwszego wpisu?.... z pewnością jestem "mądrzejszy" o pewne doświadczenia, przeżyte bądź zaobserwowane dookoła..... lecz zarówno teraz jak i sześć lat temu prowadzę spokojne życie..... skromne..... ciche..... Niektóre osoby zaczynają tracić cierpliwość i coraz częściej pytają się co dalej?.... nie znam odpowiedzi na to pytanie.... Pytają się, czy nie chciałbym zmienić swojego życia?... dlaczego muszę je zmieniać.... czy to że im ono nie odpowiada nie znaczy wcale ja uważam tak samo..... albo czy nie chciałbym czegoś więcej od życia?..... ehh.... nie można mieć wszystkiego.... i im wcześniej to zrozumiemy, tym lepiej, lżej i swobodniej będziemy przeżywać nasz każdy kolejny dzień.....
     Nie oczekuję od życia wygranej w totka, szalonej miłości czy niewyobrażalnej popularności.... nie potrafiłbym się odnaleźć w takiej sytuacji.... nie pasowałbym do niej.... tak samo jak nie pasuję do dzisiejszych dni..... i wiem, że niektórzy również jak ja nie potrafią się wpasować w otaczający nas świat.... Czy będę kiedyś szczęśliwy?..... a czy muszę być?.... czy to naprawdę takie ważne?.....
    Znów zamyśliłem się przy muzyce.... coraz częściej zaczyna brakować mi słów.... a może po prostu nie chce mi się ich wypowiadać.... "kokoro-ni jo-o- orosi" - "zamknij w sercu to co naprawdę myślisz"..... jeżeli ktoś nie chce słuchać, nie warto nawet tracić sił na słowa.... ponieważ i tak ich ona nie usłyszy....
    Ważne, by przejść przez życie z osobą, która nas rozumie.... chce poznać.... chce być.... nie zawsze taką osobę napotkamy..... nie zawsze taka osoba istnieje.... czy to możliwe, że gdzieś tam "istnieją dwa serca bardziej sobie przychylne, dwie osoby o tak podobnych gustach i tak zgodne w uczuciach"?.....
                                                                                 .....być może..... "pewnego dnia"

sobota, 13 kwietnia 2013

....wiedza....


          ...."So if I asked you about art, youd probably give me the skinny on every art book ever written...Michelangelo? You know a lot about him. Life's work, political aspirations, him and the pope, sexual orientation, the whole works, right? But I bet you can't tell me what it smells like in the Sistine Chapel. You've never actually stood there and looked up at that beautiful ceiling. If I asked you about women you'd probably give me a syllabus of your personal favorites. You may have even been laid a few times. But you can't tell me what it feels like to wake up next to a woman and feel truly happy. You're a tough kid. I ask you about war, and you'd probably throw Shakespeare at me, right? "Once more into the breach, dear friends." But you've never been near one. You've never held your best friend's head in your lap and watched him gasp his last breath, looking to you for help. And if I asked you about love you probably quote me a sonnet. But you've never looked at a woman and been totally vulnerable. Known someone could level you with her eyes. Feeling like God put an angel on earth just for you...who could rescue you from the depths of hell. And you wouldn't know what its like to be her angel and to have that love for her to be there forever. Through anything. Through cancer. You wouldn't know about sleeping sittin up in a hospital room for two months holding her hand because the doctors could see in your eyes that the term visiting hours don't apply to you. You don't know about real loss, because that only occurs when you love something more than you love yourself. I doubt you've ever dared to love anybody that much. I look at you; I don't see an intelligent, confident man; I see a cocky, scared shitless kid. But you're a genius, Will. No one denies that. No one could possibly understand the depths of you. But you presume to know everything about me because you saw a painting of mine and you ripped my fuckin' life apart. You're an orphan right? Do you think I'd know the first thing about how hard your life has been, how you feel, who you are because I read Oliver Twist? Does that encapsulate you? Personally, I don't give a shit about all that, because you know what? I can't learn anything from you I can't read in some fuckin' book. Unless you wanna talk about you, who you are. And I'm fascinated. I'm in. But you don't wanna do that, do you, sport? You're terrified of what you might say. Your move, chief."....

 ....co ja tak naprawdę mogę wiedzieć.....


wtorek, 12 marca 2013

....słowa....


           ...."Nie ma lustra, które by lepiej odbijało człowieka, niż jego słowa"....


    W moim życiu usłyszałem wiele słów.... padały z różnych ust..... niektóre były miłe, inne obraźliwe i niestosowne.... dla mnie najważniejsze jednak było to, aby były szczere..... Bywały sytuacje, w których wyolbrzymiałem niektóre słowa.... były one wyciągnięte z kontekstu, dzięki czemu komplikowały one trochę logiczne myślenie.... Z biegiem lat słowa stały się bardziej jednolite i płaskie.... 
    Słyszałem wiele opowieści, wiele historii i wiele wypadków....  To co zapoczątkowały słowa, często było niszczone przez czyny..... świadome mówienie nieprawdy.... Gdy już raz dowiedziałeś się, co to jest kłamstwo i jak często byłeś nim karmiony, wówczas przestajesz wierzyć w słowa..... co za tym idzie przestaje się wierzyć w ludzi, którzy je wypowiadają.... Poznając nowe osoby nie wiemy, czy mówią prawdę, czy kłamią.... ich słowa bywają miłe i często zastanawiamy się, czy są szczere.... 
    Czasami mówiąc prawdę bywa ona tak nieprawdopodobna, że ludzie w nią nie wierzą.... zbyt wiele razy zawodzili się na nich.... Co zrobić, gdy mówimy prawdę.... jak ją dostrzec w morzu kłamstw..... 
    Bywają chwile, że wydaje mi się iż wybawieniem jest cisza..... spotykając wyjątkową osobę wymieniamy z nią słowa, robimy to wyjątkowo swobodnie.... odnajdują się wspólne tematy oraz rzeczy, które łączą.... ale czy potrafimy również przebywać z nią w ciszy?.... Zamiast w nieskończoność zasypywać ją często nieznaczącymi słowami, spójrzmy jej w oczy..... nic nie mówiąc.... złapmy za rękę..... jak długo jesteśmy w stanie wytrzymać?.... co to oznacza?.... 
    Myślę, że ze słowami wiąże się w dużej mierze zaufanie.... jak inaczej w nie uwierzyć, jeżeli nie zdobędziemy się na odrobinę zaufania?.... Co zrobić, gdy było ono tyle razy tracone..... Czy możliwe jest zaufać jeszcze raz?


poniedziałek, 31 grudnia 2012

....jutro.....


        ...."Żaden dzień się nie powtórzy, nie ma dwóch podobnych nocy,
                     dwóch tych samych pocałunków, dwóch jednakich spojrzeń w oczy."....

    W dniu takim jak ten robienie rachunku sumienia jest chyba czymś normalnym.... Powinniśmy zastanowić się czy zrobiliśmy wszystko tak jak należy..... czy nikogo nie skrzywdziliśmy.... czy kogoś uszczęśliwiliśmy.... 
    Ten rok minął tak szybko, że ciężko mi go podsumować.... zlewa się z poprzednimi.... wydaje się być chwilą.... jednak są pewne wydarzenia, sytuacje, które sprawiły, że ten rok był inny.... takie, które wymazują wszystkie przykre tegoroczne doświadczenia.... Cieszę się, że mogę to szczerze napisać.... ten rok był spokojny.... udało mi się wypełnić pewne postanowienia, które chciałem by się spełniły..... Udało się.... naprawdę się udało....
    Rok taki jak ten z pewnością się nie powtórzy.... to nie jest możliwe.... następny może być gorszy, bądź lepszy.... to zależy wyłącznie od nas samych..... Wszystkie złe chwile powinniśmy uciszyć lecz nie zapomnieć.... musimy pamiętać, by ich unikać.... odpuścić i nie dać się zadręczać własnym myślom.... zamiast wypominać przeszłość, zastanowić się co możemy zrobić jutro..... 
    Wiem, co ja chciałbym osiągnąć w nowym roku.... czy tym razem mi się to uda?.... okaże się dopiero w grudniu..... jest to jedna z wielu rzeczy, które naprawdę chciałbym kontynuować.... jak oddawanie krwi.... pozostawia miłe uczucie na długi czas.... następna wizyta już w lutym....
    Co będę wspominał z 2o12 roku?.... z pewnością miłe chwile spędzone w Warszawie.... pewien nietypowy wrześniowy weekend.... styczeń też zaznaczył mile swoją obecność.... a grudzień?.... grudzień jest ciężkim miesiącem.... nie miał wielu okazji by zaistnieć, gdyż był niebywale krótki.... lecz są małe punkty, szczegóły, chwile, które będę wspominał..... i to właśnie dzięki nim wszystkie złe momenty nie mają znaczenia..... 
    Rok 2o13 przyniesie z pewnością pewną zmianę.... sukcesywnie i konsekwentnie starzeję się i tym razem będzie to dosyć mocno zaakcentowane.... Niektóre osoby z pewnością będą pytać co dalej?.... kiedy zacznę myśleć o sobie i swojej przyszłości?.... Jeżeli ktoś wytrwale i z nieznanych mi przyczyn czytał wcześniejsze wpisy na tym blogu, z pewnością zna odpowiedź na to pytanie.... macie rację..... "pewnego dnia"..... 
    Jesteśmy twórcami swojej własnej przyszłości.... to co za nami to rozdziały..... skrupulatnie zapisane historie naszego życia.... czy to komedie?.... dramaty?.... romanse?.... co z jutrem?.... Jeżeli chcecie się przekonać weźcie pióro i wypisujcie Wasze jutro na kartce czystego papieru.... rozpocznijcie kolejny akapit.... rozdział.... tom.... Bądźcie autorami tych dni.... a jednocześnie ich głównymi bohaterami....

 

niedziela, 18 listopada 2012

...hamlet...


                                ...."Umrzeć - usnąć - i nic poza tym -  przyjąć, że sen uśmierza boleść serca i tysiące tych wstrząsów, które dostają się ciału w spadku natury. O tak, taki koniec byłby czymś upragnionym. Umrzeć - usnąć - spać"....

    Mało kto wie, że powyższe słowa są kontynuacją jednego z najsłynniejszych i najbardziej rozpoznawalnych cytatów na całym świecie.... Któż z nas nie słyszał "być albo nie być - oto jest pytanie".....
    Każdego dnia borykamy się z problemami, które czasami nas przerastają.... bywają dni, że potrzebujemy pomocy jednak nikogo nie ma w pobliżu..... Jesteśmy okłamywani, zdradzani, ośmieszani..... Ile jesteśmy w stanie znieść?....  Kto jest w stanie nam pomóc?.....
    Z pewnością nic nie pomoże, jeśli sami nie zechcemy czegoś zmienić..... "Kto postępuje godniej: ten, kto biernie stoi pod gradem zajadłych strzał losu, czy ten, kto stawia opór morzu nieszczęść i w walce kładzie im kres?".... To oczywiste, że najłatwiej jest narzekać, że nic nam nie wychodzi, że nikogo nie mamy bądź nie osiągamy sukcesów....
    By to zmienić przede wszystkim trzeba dojrzeć do zmian..... przygotować się do nich i być cierpliwym.... Najbardziej doceniamy to, co najtrudniej było nam osiągnąć..... Gdy otrzymujemy coś za darmo, bez wysiłku, wówczas nie znamy tego wartości..... Dotyczy to wszystkiego, od rzeczy materialnych, pieniędzy, aż po uczucia, zaufanie i oddanie..... Wytrwałość.... tego nam potrzeba.....
    Każdy ma swoje metody dążenia do zamierzonego celu.... nie wszystkie są dobre.... niektóre byłyby wręcz potępiane, gdyby mówiono o nich głośno.... Jednak to nasze sumienie powinno wybrać drogę..... Porozumienie serca i rozumu, które wydaje się wręcz niemożliwe stanowi rozwiązanie....
     Czasami musimy się zastanowić.... pomyśleć.... może to trwać godzinę, dzień, miesiąc lub nawet lata.... lecz czy podczas tych przemyśleń nie ucieknie nam życie?.... Czy kilka lat będzie zaledwie chwilą?..... a może odpuścić.... zatrzymać się w tej pogoni za szczęściem?.....
    Ilu ludzi na świecie, tyle opinii.... każdy ma swoje zdanie.... swoje poglądy.... powinniśmy je uszanować nawet jeśli wiemy, że są błędne.... różnimy się od siebie.... ale czy to właśnie nie dlatego się przyciągamy?..... Jesteśmy niedoskonali i to czyni nas wyjątkowymi....
    Więc jak brzmi odpowiedź na to wielkie pytanie?..... "być albo nie być"..... to proste.....




                                                                 ......"być"......


sobota, 3 listopada 2012

....melodia....

       
           ...."Nie ma piękniej­szej me­lodii niż ta, którą kom­po­nuje nasze serce"....


    Gdy usłyszałem ją pierwszy raz od razu wiedziałem, ze to jest to..... to jest melodia, która gra mi w środku..... odnaleziona zupełnie przypadkowo.... jednak wiem, że pozostanie już na zawsze.... 
    Jak ją opisać?.... czy to w ogóle możliwe?.... hmm.... jest spokojna.... tego jestem pewien.... przywołuje masę wspomnień i za razem budzi wyobraźnię, gdyż bez niej to tylko kilka prostych dźwięków..... lecz to, by stało się melodią, musi narodzić się w nas..... 
    Każda melodia ma swoją własną historię..... ta również taką posiada.... Dwoje ludzi, chcących być ze sobą na zawsze.... rodzące się uczucie jest dla nich czymś nowym i niesamowitym..... lecz towarzyszące im okoliczności sprawiają, ze zostają rozdzieleni.... Próbują do siebie wrócić.... walczą z wszelkimi przeciwnościami ze wszystkich sił.... by uratować siebie nawzajem dokonują wielkich poświęceń, łącznie z własnym życiem.... Historia ta nie ma szczęśliwego zakończenia..... na końcu zostaje tylko on.... zostają mu wspomnienia..... zostaje mu melodia.... i tylko ona....